OZORKI W SOSIE CHRZANOWYM

No cóż… pewnie nie namówię kogoś kto ma w głowie, że to jest feee, ale myślę, że gdyby dane mu było spróbować, zmieniłby zdanie. Wiem to, bo widziałam takie “zakochanie się” w ozorkach mojej koleżanki.

Ozorki to delikatne mięsko o niepowtarzalnym smaku. Idealnym dopełnieniem jest sos chrzanowy na bazie majonezu i jogurtu lub śmietany.

Do sporządzenia potrawy nadają się ozory wieprzowe, cielęce lub wołowe. Uważam, że wołowy ma najlepszy smak, jednak dość długo się gotuje.

SKŁADNIKI:

  • ozorki
  • vegeta, kilka listków laurowych, kilka ziarenek ziela angielskiego

SKŁADNIKI NA SOS CHRZANOWY:

  • 1 część majonezu
  • 1 część jogurtu lub śmietany
  • chrzan tarty do smaku
  • sól do smaku
  1. W tym przepisie trudno o proporcje, więc ich nie podaję. Ozorki należy dokładne umyć (ja namaczam je na jakieś pół godziny w wodzie i dopiero wtedy myję), odciąć gruczoły ślinowe i tłuszcz.
  2. Zagotować wodę, ja używam rosołków lub vegety, ale można oczywiście ugotować je na wywarze z jarzyn, dodać listki i ziele. Do gotującej się wody włożyć ozora(y) i gotować je do miękkości (2 – 4 godziny w zależności od wielkości i od rodzaju mięsa – najdłużej wołowy).
  3. Ozory obrać ze skóry (najłatwiej obierają się takie lekko ciepłe wyjęte prosto z wywaru), pokroić na plastry grubości około 1,5 cm i ułożyć na głębokim półmisku.
  4. Wymieszać składniki sosu chrzanowego i zalać nim ozorki. Ilość sosu – według upodobań, można dać tyle, żeby lekko pomazać, ja najbardziej lubię ozorki pływające w sosie.
  5. Podawać na zimno.

Komentarze:

  1. Karmel-itka. pisze:

    pyszne!
    bardzo lubię ozorki.
    ale w takiej wypasionej wersji jeszcze nie
    jadłam ;]

  2. Kamila pisze:

    Będzie mi miło jeśli weźmiesz udział w zabawie blogowej.

  3. Anonimowy pisze:

    Przygotowałam wg przepisu,dodałam jeszcze jajka na twardo,jest smacznie,dziekuje

  4. Anonimowy pisze:

    a co robisz z tym wywarem po ozorkach, można zrobić soso, albo zupę?

    1. Laura pisze:

      zawsze wylewałam ten wywar, ale nie mówię, że nie można czegoś z nim zrobić.

      Jeśli się zdecydujesz, daj znać jak wyszło

Dodaj komentarz